W epoce bez smartfonów, gdy zamykano pocztę, dzielnica pozostawała bez kontaktu, a telefon w domach posiadali naprawdę nieliczni. Dzisiaj po "Vikingu" nie ma już śladu, a na jego miejscu znajduje się supermarket. W Trójmieście istniały też takie kluby jak: Lucynka, Sawa, Max, Caro, Meduza, Hades czy Bartek.
Nie wiem z jakiego rejonu Polski jesteście dziewczyny -ale ? wycieczki są też do Czech ,Wiednia,i Słowacja.Na termy i inne propozycje.Ceny różne--od 25 zł te na kilka godzin do 150zł całodniowe plus waluta kraju gdzie jedziecie .Pobyty prywatne w Tulipanie są naprawdę atrakcyjne cenowo i chyba najtańsze w Ustroniu i nie tylko.Acha
Wiatrakowa Klub. W Bydgoszczy jest klub, w którym można nie tylko potańczyć, ale również przyjść na Jam Session, karaoke, koncerty rockowe, spektakle teatralne czy stand-up. Wiatrakowa Klub przyciąga nie tylko młodych ludzi, ale również osoby po trzydziestce. Każdy znajdzie w bogatej ofercie imprezowej coś dla siebie.
Najciekawsze atrakcje miasta Gołdap i jego okolicy. 12 niezwykłych miejsc, które musisz odwiedzić w Gołdapi i jej okolicach: 1. Wdrap się na punkt widokowy w zabytkowej wieży ciśnień. 2. Sprawdź, którą godzinę wskazuje miejski zegar słoneczny. 3. Zajrzyj do wnętrza XVI-wiecznej Konkatedry Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła.
. SPATiF (Sopot) - za całokształt - trudno w kilku słowach opisać, oceniać (zwyczajnie się nie da), SPATiF się KOCHA lub nienawidzi, ale z całą pewnością nie można zostać obojętnym. Ostatnia taka enklawa w zabetonowanym Sopocie. Ludzie - status, wykształcenie, zasobność, mentalność, wyznanie, orientacja, kolor bez znaczenia, pełne spektrum, bez zadęcia i "obcinki" gdy jesteś "inna" bo takie pojecie tam nie istnieje - na szczęście ma w sobie coś magicznego i skutecznie odstrasza "dresy" Dyskoteki - luz na maxa, szalone, trudno nawet nazywać je dyskotekami, gdy z głośników usłyszeć można wszystko: od Savage, Ordonki, Jędrusik, Sex Pistols, Ramones, Hendrixa, Joplin, Happy End, Africa Simona i Stonesów z tym, że nie tak "od pały" ale podane z głową, mistrzem ceremonii jest "Elvis" (choć koledzy uczą się i powoli dają radę - bez urazy Panowie ale "Elvis" jest tylko jeden) rewelacyjnie utrzymuje i podkręca tempo imprezy - ma ucho i smak, a wtedy " się dzieje... Koncerty - różne, o dużym stopniu kompresji słuchacza na metr kwadratowy, czasem kameralne czasem bardzo energetyczne. Codzienność - sprzyjająca atmosfera na długie pogaduchy: tak we własnym gronie jak przypadkowymi ludźmi i świetną obsługą, a w tle nie przeszkadzająca stonowana fajna muzyczka Kuchnia - swojskie pierożki z wody lub po domowemu na masełku z patelenki, żadne tam fastfoody. Obsługa - rewelacja, pozdrowienia dla barmanów: Andrzeja i Wojtka z podziękowaniami za cierpliwość, wyrozumiałość, sprawność i dla Artura za wszystkie dźwięki, oraz załogi Vulgara w tym Sado za kroniki... no i Szefa za wytrwałość, konsekwencję i że się nie skomercjalizowali. SPATiF = Punk'N'Roll Generalnie w 100% polecam tak do zabawy jak i rozmowy z przyjacielem i na jedzonko. BLUES CLUB (Gdynia) - również polecam, ale tylko i wyłącznie jeśli lubisz bluesa, bo w innym układzie omijaj, doceniam za muzyczną monotematyczność i konsekwencję (blues tylko i wyłącznie jak sama nazwa wskazuje) czasem z płyty czasem na żywo, fajne koncerty, jam session, spokojne miejsce do pogadania z przyjaciółmi, można też potańczyć, od czasu do czasu warto wstąpić, ale wcześniej coś zjedz, bo kuchnia to w zasadzie zakąski: paluszki, orzeszki, ale w okolicy tyle restauracyjek, że w sumie rozumiem założenie. KALISZCZAK (Gdańsk) - za mega wielkie zapiekanki w dobrej cenie, choć nie potańczysz, ale zapiekanki są rewelacyjne :)
Ferie dawno już za nami, zapomnieliśmy o tym jak cudownie i beztrosko spędziliśmy czas w Wiśle. Świetnie przygotowane stoki i stosunkowo mało ludzi jak na warszawskie ferie, nic tylko korzystać z uroków naszych polskich gór. Pamiętacie jak latem pisałam wam o Zakopanym i o tym co mnie tam denerwowało. Na szczęście tego samego nie mogę powiedzieć o Wiśle. Tam mieszkańcy mają ogromny szacunek do turystów i nie miałam wrażenia, że jestem na każdym kroku bombardowana chińskimi pamiątkami. Brawo Wisła! Ale nie o tym miał być być o jedzeniu! A ten kto mnie choć troszkę zna ten wie, że uwielbiam jeść i zawsze szukam knajpek w których serwują smaczne dania. Dlatego postanowiłam się z wami podzielić miejscami, które napewno warto odwiedzić będąc w pierwszym miejscu warto odwiedzić Chatę Olimpijczyka Jasia i Helenki, to typowa góralska chata z pysznymi regionalnymi potrawami. Sympatyczna obsługa, z profesjonalnym podejściem do klienta. Co warto zjeść w chacie? A więc, na przystawkę warto spróbować śledzia w śmietanie czy oscypka na ciepło z żurawiną. Z zup polecamy wam spróbować żurku w chlebie, rosół, a także kwaśnicę. Na danie główne oraz na duży apetyt polecam spróbować korytko. To danie jest ogromne i nie jest to ono dla 2 osób, a co najmniej dla 3 albo do zabrania na wynos. Pyszny jest również pstrąg z smażony w ziołach, pierogi, a także polędwiczki w sosie pieprzowym. Te dania to totalny odjazd i gorąco wam polecamy odwiedzić to miejsce i skosztować ich restaurację jaką wam polecam to Malinówka, która przeszła kuchenne rewolucje. Tu jednak w sezonie warto wcześniej zarezerwować stolik, aby nie czekać w kolejce. Tu również możemy mówić o miłej obsłudze, natomiast na dania czeka się trochę za długo. Zapewne jest to spowodowane dużą ilością gości i świeżymi potrawami. W Malinówce polecamy wam skosztować kanapeczki z masłem chrzanowym i wędzonym pstrągiem, flaczki, żurek domowy, a na danie główne pierogi domowe z cebulką. Jedliśmy również pstrąga pieczonego na maśle klarowanym z orzechami laskowymi i niestety to danie nie zachwyciło mnie specjalnie, jak również kotlet schabowy z frytami, bo ziemniaków zabrakło. Podsumowując warto odwiedzić to miejsce i skosztować ich miejsce jakie wam polecam ale niestety już nie na obiad, a jedynie jako miejsce gdzie możecie zjeść pyszny deser to Cukiernia u Janeczki. Zjecie tu pyszne lody, ciasta oraz napijecie się aromatycznej kawy. Dodatkowo to miejsce gdzie jest zawsze po drodze bo znajduję się na przy deptaku w punktem powinna być jeszcze pijalnia czekolady i kawy Mount Blanc. I mogę wam to z czystym sumieniem napisać -ja tu totalnie przepadła. Wyśmienita czekolada i desery jakie znajdują się w menu to istne szaleństwo dla podniebienia. Unoszący się aromat czekolady wprowadzał nas w błogi nastrój. Jednym słowem będąc w Wiśle musisz tu być!Są też miejsca w Wiśle, które odwiedziliśmy i następnym razem będziemy je omijać szerokim łukiem. Fatalna obsługa i kiepskie jedzenie to punkty dla których warto zastanowić się czy chcesz za to płacić. Na pierwszy ogień pójdzie Ondraszkowa Izba, gdzie po naszym wejściu nikt się nami nie zajął. Potem okazało się, że znalezienie stolika dla 6 osób, jest niemożliwe i musimy siedzieć przy dwóch różnych stolikach z daleka od siebie. Nawet gorąca prośba o połączenie stolika skończyła się fiaskiem, a potem wjechały na stół dania które pozostawiały wiele do życzenia. Jedynie gulasz z dziczyzny smakował dobrze i zatarł fatalne pierwsze wrażenie. Jednak nie wystarczyło to aby dać im drugą szansę i odwiedzić ich ponownie. W internecie szlają różne opinie na temat tego miejsca, więc może to czysta loteria na co trafisz danego dnia i jaka będzie restauracją, a raczej karczmą która okazała się fatalna to Górolsko Izba. Obsługa nie potrafiąca nawet przyjąć dobrze zamówienia, dwie pomyłki obsługi to chyba za dużo jak na jedną wizytę. Do tego niesmaczne tej pory nie potrafiłam sobie wyobrazić, że można popsuć pomidorówkę, a jednak można. Dania główne były również fatalne, jednym słowem wróciliśmy z tamtąd głodni i wkurzeni. Być może trafiliśmy na kiepski dzień kuchni, ale restauracja to nie loteria i potrawy powinny być zawsze smaczne i świeże. Dlatego drugiej szansy im nie wy macie jakieś miejsca które są godne polecenia w Wiśle? A może macie inne zdanie na temat miejsc które opisałam. Czekam na waszą opinie, w końcu to gdzie jemy ma ogromne znaczenie.
Wisła to miasteczko, które zyskało sławę dzięki Adamowi Małyszowi – prawdziwy mistrz w skokach narciarskich. Wybierając się w te okolice można wybrać się na wycieczkę śladami mistrza, ale to nie jedyny powód, aby tu przyjechać. Wisła leży bowiem w Beskidach, a konkretnie w głębi Beskidu Śląskiego. Poniżej podpowiadamy, co zobaczyć w Wiśle zarówno latem, jak i zimą. Zapewniamy, że tu atrakcji zdecydowanie nie brakuje! 🙂 Perła Beskidu Śląskiego Perła Beskidu Śląskiego – tak właśnie nazywa się Wisłę. Miasto położone jest tuż przy Baraniej Górze, u źródeł najdłuższej polskiej rzeki – Wisły. Przez cały rok przybywają tu turyści, aby zwiedzić miasteczko. Wisła jest też wspaniałą bazą wypadową do pobliskiego Szczyrku i Ustronia. Okolica jest na tyle urokliwa, że warto tu przyjechać o każdej porze roku. Dzięki rozbudowanej bazie noclegowej każdy znajdzie tu miejsce idealne dla siebie. W Wiśle największą popularnością cieszą się pensjonaty, które oferują swoim gościom nocleg z wyżywieniem (bed&breakfast). Jeśli chcesz w pełni wykorzystać potencjał tego miasteczka, zaplanuj urlop wiosną, latem lub wczesną jesienią. Wtedy można spędzać czas aktywnie na spacerach, kortach tenisowych lub spływach kajakowych. Nawet latem nie ma co obawiać się upałów, ponieważ w najcieplejszych miesiącach średnie dzienne temperatury w Wiśle oscylują około 18 stopni Celsjusza. Atrakcje Wisły, które warto zwiedzić Atrakcją, która każdego roku przyciąga nie tylko fanów narciarstwa jest skocznia imienia Adama Małysza. To miejsce robi wrażenie, tym bardziej, że istnieje możliwość wjechania na taras widokowy i podziwiania panoramy. Fani powinni natomiast przyjechać tu na zawody Pucharu w Skokach Narciarskich. Podążając dalej śladami Adama Małysza, warto zajrzeć również do galerii „Sportowe trofea Adam Małysza”. Znajdują się tu, jak sama nazwa wskazuje, nagrody, jakie nasz najlepszy skoczek zdobył w trakcie swojej kariery. Można tu zobaczyć także bogatą kolekcję nart, kamizelek i butów. Miejsce obowiązkowe dla wszystkich, którzy pamiętają panującą w naszym kraju “Małyszomanię” – odrobina sentymentu gwarantowana. Pałacyk Myśliwski Habsburgów, wybudowany w XIX wieku, reprezentujący alpejskie, typowo wiślańskie budownictwo, to kolejna z atrakcji Wisły. Budynek ma ciekawą historię. Pierwotnie stał u stóp Baraniej Góry i służył Habsburgom jako pałacyk myśliwski, jednak w niepodległej Polsce przeszedł na własność Skarbu Państwa. Przez pewien czas pełnił funkcję schroniska pod Baranią Górą. Gdy stał się za mały, obok wybudowano nowe schronisko, a pałacyk zamknięto. By uchronić go przed zniszczeniem, w 1985 roku przeniesiono go do centrum Wisły, gdzie pełni rolę siedziby PTTK. Rezydencja Prezydenta RP, czyli Zamek w Wiśle, został wzniesiony w 1930 r. i przekazany prezydentowi Mościckiemu. Aby go zwiedzić, trzeba zgłosić taki zamiar wcześniej, ponieważ niezbędne jest pozwolenie. Można oczywiście dokonać tego tylko wtedy, kiedy w Zamku nie gości Prezydent. Część budynku funkcjonuje obecnie jako hotel i restauracja. Zima to czas na zimowe sporty. Przyjeżdżając do Wisły w tym czasie z pewnością nie będziecie się nudzić, nawet jeśli nie jesteście fanami białego szaleństwa. Ale zacznijmy od początku. W Wiśle działają stoki narciarskie, które rozpoczynają sezon w grudniu, a kończą w marcu/kwietniu, w zależności od aktualnych warunków. Są tu trasy dla zaawansowanych narciarzy oraz szkółki idealne dla wszystkich tych, którzy dopiero chcą nauczyć się jeździć na nartach lub snowboardzie. Narty to nie tylko zjazdy, ale również biegi. W Wiśle można spróbować swoich sił na specjalnie przygotowanych trasach biegowych. W Jonidle funkcjonuje wypożyczalnia sprzętu. Warto także wziąć udział w bezpłatnych szkoleniach. Tras jest kilka: na nartach biegowych można zwiedzić park Kopczyńskiego, wybrać się na wycieczkę wzdłuż Wisły lub dolinami Białej i Czarnej Wisełki. Po drodze czekają na was piękne widoki. Zimą w Wiśle można także wybrać się na kulig. To atrakcja dla wszystkich, ale jeśli podróżujecie z dziećmi, koniecznie weźcie udział w tej zabawie. Przejazd po zmroku jest szczególnie klimatyczny, gdy towarzyszą mu zapalone pochodnie. Kulig zazwyczaj kończy się w góralskiej kolibie, gdzie można pobawić się przy folkowej muzyce, a także skosztować regionalnych potraw, alkoholi i herbat. Wisła latem Przyjeżdżając do Wisły latem, warto postawić na odkrywanie piękna pobliskich gór. Można to zrobić na kilka sposobów. Jeden z nich to koleje linowe, które zawiozą was na kilka wiślańskich szczytów: Stożek, Skolnity, Soszów, Cieńków, Czupel oraz na skocznię im. Adama Małysza. Najlepiej uczynić podróż wyciągiem pierwszym etapem wycieczki w góry, a od stacji powędrować dalej szlakiem. Aby wejść na Baranią Górę (szczyt należący do Wisły), najlepiej udać się do Stacji Narciarskiej Cieńków. Kolejka dowozi na grzbiet górski zaliczany do pasma Baraniej Góry. Stąd można wybrać się żółtym szlakiem na wspomniany szczyt, po drodze zachwycając się pięknymi widokami. To jednak tylko jedna z opcji, bo miejsc na górskie wyprawy jest w Beskidach, w pobliżu Wisły, wiele. Zobacz sprawdzone noclegi w Wiśle A gdzie kupić pamiątki, które przypominać będą o wspaniałych chwilach spędzonych w Wiśle? Sklepiki z pamiątkami znajdują się na rynku. Nie brakuje tu również restauracji, w których można spróbować czeskiego piwa! Wisła jest idealnym miejscem zarówno na weekendowy wyjazd, jak i dłuższe wakacje. W zależności od pory roku, którą wybierzecie na pobyt, czekają na was zróżnicowane atrakcje, a w każdym wypadku malownicze widoki. Miejsc do zobaczenia jest w okolicy bardzo dużo, dlatego zachęcamy do odkrywania. Bo właśnie to jest w podróżach najfajniejsze! Zobacz więcej atrakcji w Wiśle i okolicy Podobał Ci się ten artykuł? Podziel się!
Jest tyle pięknych miejscowości w Polsce, dlaczego miałbyś pojechać akurat do Wisły? To samo pytanie zadałam Maćkowi, kiedy oświadczył mi któregoś pięknego dnia, że powinniśmy pojechać do Wisły. A nawet tam zanocować! Ale dlaczego akurat do Wisły? Bo zawsze chciałem tam pojechać. Ale dlaczego? Boooo.... Małysz. Adam Małysz. Ale co Adam Małysz? No właśnie. Nie jestem pewna, czy pomysł na urlop w Beskidach nie zaczął się właśnie kiedyś od tej rozmowy. Co prawda ostatecznie nie zatrzymaliśmy się w Wiśle na nocleg, ale ciekawość wzięła górę i przyjechaliśmy ją pozwiedzać. No więc co takiego ciekawego jest w Wiśle? I o co chodzi z tym Małyszem? Startujemy Jako wzorowy turysta, pierwsze co robisz po przyjeździe do Wisły, to szukasz planu miasta. Chyba że już wcześniej przezornie zaopatrzyłeś się w mapę. Nie? Nie szkodzi. Gospodarze to przewidzieli. Patrzysz gdzie jesteś i dokąd chcesz pójść. Opcji nie ma za wiele, bo generalnie Wisła, wbrew temu, co możesz sobie wyobrażać słysząc tę nazwę, ciągnie się wzdłuż głównej drogi. 1. Dworzec kolejowy w Wiśle Wyobraziliśmy sobie skąd przeciętny turysta może zacząć zwiedzanie i postawiliśmy na Dworzec Kolejowy. Myślisz, że to dobry pomysł? Nam wydał się całkiem sensowny, bo widok, jaki roztaczał się z progu dworca był oszałamiający. Widzisz tę małą żółtą kropkę po lewej stronie zdjęcia? To ja próbująca ogarnąć ten widok smartfonem. To, co ukazało się moim oczom, zapierało dech w piersiach, ale do tego jeszcze wrócę. Od strony torów turystów już niewiele, bo też połączeń nie ma zatrważająco dużo. Zaczęliśmy się zastanawiać, czy gdyby było bezpośrednie połączenie pociągu z Trójmiasta do Wisły, to czy byśmy z niego korzystali? Stwierdziliśmy, że gdyby jechało się krócej niż kilkanaście godzin, to bardzo chętnie. A Ty? Hmmm... w sumie nie sprawdziliśmy - może takie połączenie istnieje?2. Pałacyk Myśliwski Habsburgów w WiśleMieliśmy do wyboru - z dworca mogliśmy pójść w lewo albo w prawo. Nie wiem, którą opcję Ty byś wybrał, ale my zdecydowaliśmy się na tą pierwszą. Tamtędy idzie się do Zameczku Myśliwskiego Habsburgów. Jeśli myślisz, że napiszemy Ci kiedy powstał, z czego jest zbudowany i jakim przebudowom podlegał, to lepiej zajrzyj na Wikipedię. Nas najbardziej zauroczył fakt, że komuś chciało się przenosić ten budynek spod Baraniej Góry, aż do centrum Wisły! Żeby go uratować i żeby turyści mogli go zwiedzać. Dzisiaj działa tam PTTK, więc możesz wejść do Myśliwski Habsburgów w Wiśle Obiecałam wrócić do przerwanego wątku zapierającego dech w piersiach widoku z Dworca Kolejowego. TaaDaam! Oto i on. Prawda, że piękny?! Jeśli nie możesz doczytać co tam napisane, to informuję. To jest piękny kompleks Hotelu Gołębiewski, wpisujący się w wiślańską panoramę gór! No dobrze. Zostawmy hotel - i tak tam nie nocujemy. Lepiej przejdźmy się główną ulicą 1 Maja i zobaczmy, co NAPRAWDĘ warto zobaczyć w Gołębiewski w WiśleWisła - główna ulica handlowa $wklejka={2}3. Deptak w Wiśle Deptak - ulubione miejsce turystów, rodzin z dziećmi, weekendowych urlopowiczów, singli, kobiet, mężczyzn i zorganizowanych wycieczek. Bo można popatrzeć, poczytać, dotknąć, kupić, zjeść albo - główna ulica handlowa 4. Plac Bogumiła HoffaW centralnym miejscu, mniej więcej pośrodku deptaka, jest Plac Bogumiła Hoffa. I tam warto się zatrzymać. Dlaczego? Jeszcze nie mogę powiedzieć, bo najpierw....Wisła - plac Bogumiła Hoffa 5. Aleja Gwiazd Sportu... musisz odnaleźć Aleję Gwiazd Sportu. Podpowiem, że znajduje się bardzo blisko tego koła, które widać w samym centrum placu. Tam natrafisz na ślad, dlaczego warto wejść do budynku, który widzisz na powyższym zdjęciu. Aleja Gwiazd Sportu upamiętnia sylwetki pochodzących z tego regionu sportowców. A między innymi - tak! Adama Małysza! Dobrze zgadłeś. No to teraz w nagrodę zapraszam do - aleja gwiazd sportuWisła - aleja gwiazd sportu Ponieważ w budynku, który stoi przy Placu Hoffa, a konkretnie w hollu Domu Zdrojowego, znajduje się baaardzo nietypowy pomnik. Tak bardzo nietypowy, że Maciej oddałby wiele, żeby go zobaczyć. To był jego trop. Ślad, który znalazł w jednym z przewodników i który mocno podziałał na jego wyobraźnię. Jeśli więc jeszcze zastanawiasz się, o co chodziło z tą Wisłą i z tym Małyszem - oto odpowiedź:6. Czekoladowy Adam Małysz Poważnie! Adam Małysz cały zrobiony z białej czekolady! Jako żywy. Co więcej, jest on stale konserwowany, a ubytki uzupełniane. Być może ubytki były zbyt częste, bo aktualnie Adama chroni szklana gablota. Oj, ugryzłoby się co nieco... A Ty, który kawałek Adama spróbowałbyś najpierw? Wisła - czekoladowy Adam MałyszWisła - czekoladowy Adam Małysz 7. Dom Zdrojowy i informacja turystyczna w WiśleDo Domu Zdrojowego warto zajść, ponieważ jest tam Informacja Turystyczna. Do pobrania ulotki, broszury, mapy oraz inne informacje, które ułatwią Ci poruszanie się po mieście i regionie. Od patrzenia na te kilogramy czekolady zachciało mi się kawy! Zresztą to już była moja godzina. Na szczęście po drugiej stronie placu trafiliśmy na bardzo sympatyczną kawiarnię. W kawiarni dawali całkiem dobrą kawę i wypasione desery :) Nie mogliśmy się oprzeć i od razu podzieliliśmy się na Twitterze tą rozkoszną - cukiernia DelicjeWisła - cukiernia Delicje 8. Syrenka (?)Poziom energii naładowany. Można ruszać dalej na poszukiwanie miejsc wartych w Wiśle zobaczenia. Na przykład ciekawym odkryciem była Syrenka. Generalnie Syrenka kojarzy nam się z Warszawą, ale może to jakiś stereotyp? Szczerze mówiąc do dziś nie wiemy, jaka myśl przewodnia kryje się w tym pomniku z Syrenką. Jeśli wiesz, napisz proszę w - syrenka na ulicy 1 maja 9. Muzeum Beskidzkie im. A. Podżorskiego Przypominam, że cały czas idziemy deptakiem. Minęliśmy już Plac Hoffa, Aleję Gwiazd Sportu i Czekoladowego Małysza oraz Syrenkę. Teraz uwaga - nie przegap Muzeum Beskidzkiego, które mijasz po prawej stronie. Jest to niewielkie muzeum regionalne. W środku klasyczne eksponaty wyposażenia beskidzkiej chałupy, ale także ciekawy film na DVD o regionalnych twórcach ludowych. A po drugiej stronie muzeum mały skansen z kurlawą chatą. Bilety nie są drogie, więc warto zajść do środka i pooglądać, dowiedzieć się czegoś o się jak góral w Muzeum Beskidzkim w Wiśle Wisła - Muzeum BeskidzkieKasia ogląda film o lokalnych twórcach i zagryza andruty 10. Kościół Ewangelicko–Augsburski pw. św. Piotra i PawłaWychodzisz z muzeum i nieco po prawej widzisz Kościół Ewangelicko-Augsburski Ap. Piotra i Pawła. Nie wiemy jak jest w środku, bo nie wchodziliśmy, więc nie będziemy kłamać czy warto zachodzić. Ciekawe natomiast jest to, że w Wiśle wyznaniem większościowym jest właśnie wyznanie ewangelickie. Oczywiście Ulica 1 Maja to nie tylko muzeum, kościół i informacja turystyczna. To także uwielbiane przeze mnie i Maćka sklepy typu "wszystko za 2 zł". Nie policzę już, ile pieniędzy wydaliśmy tam na filmy DVD. Do co ciekawszych zakupów zaliczyć można także super-lansiarski kapelusz (nie wnikam z czego) oraz flagę Polski, której szukaliśmy już w wielu miejscach, a znaleźliśmy właśnie tu za naprawdę małe - Kościół Ewangelicko-Augsburski Ap. Piotra i PawłaWisła - Kościół Ewangelicko-Augsburski Ap. Piotra i Pawła 11. Park miejski - Park KopczyńskiegoTak wyposażeni, po lodach i kawie, obarczeni wiedzą o regionie beskidzkim, dochodzimy do końca deptaka, czyli parku miejskiego. Cudowne miejsce - cień i drzewa. A najcudowniejszy ze wszystkiego misiu, który próbuje utrzymać równowagę na kamiennej kuli. Tak samo kamiennej jak on. Z parku przechodzimy na Bulwar Księżycowy i idziemy wzdłuż rzeki przyglądając się odpoczywającym w parku lub wodzie miejski w Wiśle - pomnik niedźwiadkaWisła nad bulwarem księżycowymWisła nad bulwarem księżycowymWisła nad bulwarem księżycowym 12. Amfiteatr im. Stanisława HadynyAż dochodzimy do Amfiteatru, gdzie choć na chwilkę możemy posadzić nasze tyłki na żółtych niezbyt wygodnych krzesełkach. Naszą uwagę z oddali przykuwa pomnik. Zachęcam Maćka, żeby poszedł zobaczyć, kto to taki. Na ten sam pomysł wpadła akurat kilkudziesięcioosobowa chmara dzieciaków. Maciej chciał zrobić zdjęcie samemu pomnikowi. Ktoś go jednak uprzedził...Amfiteatr w Wiśle - pomnik Stanisława Hadyny 13. Galeria "U Niedźwiedzia"Nie wiem jak Ty, ale ja się jeszcze nie naoglądałam. Kiedy odpoczęłam na żółtym krzesełku pod żółtym baldachimem amfiteatru, można było zobaczyć moją żółtą koszulkę niknącą w czeluściach Galerii "U Niedźwiedzia". To galeria twórców ludowych, którzy pokazują w niej, co wymyślili i zrobili. Fajne rzeczy. Teraz żałuję, że nie kupiłam tam stanika z koniakowskiej koronki, bo przydałby mi się do kompletu z koniakowskimi stringami. Nigdzie potem go już nie widziałam. Gdybym tylko wiedziała... No nic. Jak to zwykle bywa, nie mogąc się na nic zdecydować, kupiłam nic. Za to zrekompensowałam sobie ten brak przy najbliższym stoisku z wyrobami z kości wołowej. Technika wykonania tych cudeniek mnie zaintrygowała, bo nigdy wcześniej się z nią nie spotkałam (albo nie wiedziałam, że to ta technika). Ozdoby zdobyły moje serce - tak, że serce sobie właśnie kupiłam. Takie krwisto-czerwone. Przy okazji pani ze zdjęcia nauczyła mnie wiązać rzemienie. Bardzo cenna umiejętność :) Dziękuję!Wisła - galeria u niedźwiedziaWisła - galeria u niedźwiedziaWisła - galeria u niedźwiedziaWisła - galeria u niedźwiedziaWisła - lokalne kramy z rękodziełemWisła - Galeria pod niedźwiedziem 14. Targowisko miejskieHmmm.... co by tu jeszcze pooglądać? Nawinęło się targowisko miejskie. Super! Znajduje się równolegle do głównego deptaka, za kawiarnią, w której piliśmy kawę. A tam - abrakadabra i sezamie otwórz się! Stoiska z pamiątkami i bibelotami oraz inne stoiska klasyczne dla targowisk miejskich. Byłam w raju! Nawet znaleźliśmy z Maćkiem nasze avatary. Dziś dumnie prezentują się na lodówce. Prawda, że piękne?Wisła - targowisko miejskieKasia i Maciej na magnesieWisła - targowisko miejskie 15. Skocznia narciarska „Malinka” im. Adama Małysza w WiśleOczywiście Wisła to nie tylko ścisłe centrum i stoiska z pamiątkami. Wisła to miasto - symbol. Adam Małysz odegrał wielką rolę nie tylko dla Polski, ale przede wszystkim dla Wisły. Mieszkańcy mogą być z niego naprawdę dumni. W Wiśle na Malince wybudowano skocznię im. Adama Małysza. Bardzo nowoczesny obiekt i dość nietypowy, ponieważ przebiega tuż nad główną drogą, tak, że przez skocznię przejeżdża się jak przez narciarska „Malinka” im. Adama Małysza w Wiśle 16. Rezerwat przyrody "Wisła"Wisła to też rezerwat przyrody. A w nim - sztuczny wodospad. Obejrzeliśmy go sobie z boku oraz z mostku wybudowanego naprzeciwko. Nie wszystkim to jednak wystarczyło. W klapkach i spódnicach gramolili się co niektórzy na ten wodospad, w sumie nie bardzo wiem po co, bo ani kadru tam nie było, ani wygody. Jeszcze inni niektórzy schodzili sobie na dół do wody i tam siedzieli, wchodząc w kadr tym, co stali na brzegu lub na rzeczonym mostku. Ot, taka ludzka natura...Wisła - wodospad w rezerwacie przyrodyWisła - most widokowy na wodospad Wisła - wodospad w rezerwacie przyrody 17. Zapora Wisła Czarne i Zbiornik na Jeziorze CzerniańskimNieco powyżej centrum, jeszcze za sztucznym wodospadem, możesz wejść na zaporę w Czarnym. W tym miejscu spotykają się nitki Białej i Czarnej Wisełki, a z drugiej strony wypływa już potok Wisełka. Jeszcze tylko wpadnie do niego potok Malinka i od tej chwili wszyscy razem tworzą Wisłę. Właśnie dlatego warto tam pójść i zobaczyć to miejsce. Nie wspominając o widokach, które Cię tam spotkają nad Jeziorem Czerniańskim. Nasiedziałeś się na tamie? To niedobrze - bo na niej nie wolno siadać! Obowiązuje formalny Rezydencja Prezydenta RP Zamek w WiśleChodźmy więc dalej. Mijasz tamę po swojej lewej stronie i gramolisz się pod górę (chyba że masz auto). Zapewniam, że warto. Na górze jest "słynny" Zameczek Prezydenta. Dar Śląska i Ślązaków dla prezydenta Ignacego Mościckiego. Aktualnie jest to letnia rezydencja Prezydenta RP, ale nie zawsze tak było. Kolega z hostelu w Cieszynie opowiadał, że pamięta, gdy w zameczku spędzał wakacje. To było w czasach, kiedy obiekt był domem wczasowym dla pracowników Kopalni Węgla Kamiennego Pniówek. Dopiero prezydent Aleksander Kwaśniewski przywrócił mu rangę letniej rezydencji głowy państwa. Zameczek można zwiedzać, ale trzeba się wcześniej zarejestrować w recepcji hotelu. My próbowaliśmy. Okazało się, że tydzień wyprzedzenia to za mało. Chętnych było zbyt wielu. Obiecaliśmy sobie, że następnym razem... No, ale zawsze możesz wejść do "zamkowej" restauracji na kawę, gdzie roztacza się taki widok na okolicę:Wisła - rezydencja prezydenta RPWisła - rezydencja prezydenta RPWisła - rezydencja prezydenta RP - kawka na tarasieWisła - rezydencja prezydenta RP - kawka na tarasie 19. Smażony pstrągI to już w sumie koniec. Nam ten spacer po Wiśle zajął prawie cały dzień. Zgłodnieliśmy i wiedzeni reklamą pysznego pstrąga trafiliśmy do willi "Wisełka", gdzie podano nam bardzo dobre pstrągi. Były tak dobre, że po kilku dniach wróciliśmy tam na nie - potokowy pstrąg w wiśle czarnem 20. Szlaki turystyczne w WiśleJuż niedługo w tym miejscu polecimy Ci jeden z nich, którym można dotrzeć do źródeł Wisły. Spróbowaliśmy, przetestowaliśmy, a Maciek zrobił kilka ładnych zdjęć, które już niedługo pokażemy Ci w osobnym wpisie. Już nie możemy się doczekać. A Ty?To już jest koniecCzy wycieczka się podobała? W naszych oczach Wisła bardzo fajnie wykorzystuje swój potencjał turystyczny. Faktycznie postać Adama Małysza pojawia się tam na każdym kroku, ale nie mają na tym punkcie obsesji. Widać, że miasto promuje także naturalne walory swojego regionu - góry, wodę, spokój, ciszę. Sama Wisła jest oczywiście nastawiona na przyjmowanie turystów, w centrum jest gwarno i tłoczno, no i ten hotel... ale wystarczy wyjść kawałek "za miasto" i od razu czuć klimat górskiej miejscowości. Początkowo obawialiśmy się właśnie tej komercjalizacji i faktycznie, jeśli szukasz ciszy i spokoju, raczej nie pchaj się do centrum. Ale już kawałek dalej - owszem i jak najbardziej. nocować w Wiśle? Często czytelnicy proszą nas o polecenie najlepszego miejsca na nocleg. To trudne - standard noclegów szybko się zmienia, a i każdy ma inne oczekiwania. My zwykle wybieramy agroturystyki, prywatne pokoje, a ostatnio także apartamenty w prywatnych mieszkaniach. Sami od wielu lat korzystamy z serwisu rezerwacyjnego Booking, sugerując się opiniami innych użytkowników. Ten serwis stał się dla nas tak pomocny, że przystąpiliśmy do jego programu afiliacyjnego. Teraz kiedy zamawiasz nocleg w Wiśle przez Booking i zrobisz to przez nasz link polecający, to serwis przekaże nam prowizję od każdego opłaconego przez Ciebie noclegu. Będzie nam ogromnie miło, jeśli będziesz korzystał z naszego linku polecającego za każdym razem, gdy rezerwujesz nocleg. W ten sposób bardzo pomożesz Fundacji Ruszaj w Drogę! i przyczynisz się do promowania turystyki w Polsce.
gdzie można potańczyć w wiśle