Wyjątkiem (gdy spadek trafi do wnuków) będzie sytuacja, gdy dziecko dziadka odrzuciło spadek lub dziecko nie dożyło chwili otwarcia spadku (śmierci dziadka). Udział w spadku “przechodzi” wtedy na wnuki. Nie chodzi oczywiście o wszystkie wnuki dziadka. Udział przejdzie tylko na potomków zmarłego dziecka - dzielą się oni nim po
Doszło tam do zatrzymania akcji serca, które przywrócono po resuscytacji. Szpital zadecydował, że dziecko należy oddać pod opiekę hospicjum. Rodzice zadecydowali jednak, że zabiorą je do domu, gdzie za dwa tygodnie zmarło. Śmierć dziecka przy porodzie na skutek błędu medycznego
Zmarło przez porażenie prądem. 03 kwietnia 2023. Matka wyszła na chwilę do łazienki, ojciec pracował na zewnątrz. W tym czasie 9-miesięczne dziecko ugryzło kabel ładowarki podłączonej do 3-gniazdowego przedłużacza. Rodzice znaleźli niemowlę leżące bez życia na ziemi, z kablem w dłoni. Luiza Słuszniak. Na profilu
Fot. Pixabay. 4-letni chłopiec w czwartek podczas pobytu w przedszkolu w Zabierzowie koło Krakowa wpadł do studni z wodą. Pomimo reanimacji podjętej przez ratowników i strażaków dziecko zmarło – podała Katarzyna Cisło z zespołu prasowego małopolskiej policji. Jak poinformowała Polską Agencję Prasową Katarzyna Cisło
. fot. Adobe Stock Zakończyłam wyjątkowo ciężką rozmowę z klientem i poprosiłam swoją asystentkę, żeby zrobiła mi filiżankę herbaty. Miałam kwadrans wolnego czasu przed kolejnym spotkaniem. Tym razem z młodym i obiecującym prawnikiem, którego poleciła mi przyjaciółka wykładająca na uniwersytecie. – Zauważyłam go już na pierwszym roku, a teraz, po jego magisterium, jestem pewna, że to prawdziwy nieoszlifowany diament – powiedziała mi. – Moim zdaniem stanie się ozdobą twojej kolekcji. Kolekcji… Tak, to prawda, przykładałam wyjątkową wagę do tego, jakie osoby zatrudniam w rodzinnej kancelarii. Czyż nie było to moim obowiązkiem wobec ojca i dziadka? To oni byli prawnikami i założycielami, a ja tylko kontynuowałam ich dzieło. Dzieło, które najwyraźniej miało umrzeć wraz ze mną! Dziadek jeszcze dwa lata temu, leżąc na łożu śmierci, wierzył, że dam mu prawnuka, dziedzica nazwiska Głódkowski i spadkobiercę prawniczej schedy. A mój ojciec nie pozbył się tej nadziei do dziś. Wolne żarty! Miałam 42 lata i nie zamierzałam wychodzić za mąż, a już na pewno zachodzić w ciążę. Myśl o dziecku zawsze sprawiała, że robiło mi się niedobrze… – Pani mecenas, przyszedł już pan Rafał Janicki – zaanonsowała mi sekretarka, odrywając od niewesołych myśli. – To świetnie! Niech wejdzie! – przybrałam zawodowy uśmiech. Byłam ciekawa czy będzie jeszcze jednym z tych młodych wilków w eleganckim garniturze, który leży na nim tak, jakby się w nim urodził? Ale chłopak, który wszedł, nie pasował do żadnego z moich wyobrażeń… Był wysoki i postawny, samą swoją prezencją wymuszał szacunek. Inteligentne oczy patrzyły zza szkieł dobrze dobranych okularów, które dodawały mu lat i chyba o to właśnie chodziło. Zauważyłam także, że mankiety koszuli ma spięte dyskretnie eleganckimi spinkami. Nie sądziłam, że ktoś tak młody może zrezygnować z wygodnych guzików na rzecz czegoś takiego. Malwina miała rację, on jest fenomenalny! – pomyślałam. Utwierdziła mnie w tym rozmowa z Rafałem. Był błyskotliwy, ale nie nachalnie. W jego głosie czuło się respekt, lecz wiedziałam także doskonale, że gdyby przyszło mu bronić swoich racji, to zaatakowałby bez pardonu, wytaczając przeciwko mnie cały dostępny sobie arsenał. „Wróżę mu wielką karierę! – pomyślałam, gdy wyszedł. – To doskonały nabytek dla naszej kancelarii”. Następne miesiące pracy z Rafałem tylko mnie utwierdziły w tym przekonaniu. Zadbałam o to, aby pomagał mi we wszystkich najtrudniejszych sprawach, zdobywając w ten sposób niezbędne doświadczenie. Moja sympatia do tego chłopaka rzucała się w oczy i wiedziałam o tym, że pracownicy zaczynają szeptać o pupilku. Wysunięto nawet przypuszczenia, że został moim kochankiem. „To mi pochlebia… – pomyślałam, spoglądając pewnego ranka w lustro. – No cóż, sądząc po jego metryce jest ode mnie młodszy tylko o siedemnaście lat”. Siedemnaście… Ta cyfra mimowolnie przywołała wspomnienia, które natychmiast od siebie odegnałam. Wiele lat temu postanowiłam, że albo przestanę myśleć o tamtej sprawie, albo zwariuję. Wybrałam to pierwsze, lecz najwyraźniej gdzieś w zakamarkach mojej duszy gotował się tamten jad, bo przecież nie byłam w stanie zbudować związku z żadnym mężczyzną. I romans z Rafałem także nie wchodził w grę! Pociągał mnie, to prawda, ale… w jakiś szczególny i niezrozumiały dla mnie sposób. Na pewno nie jako kochanek. Zresztą byłam akurat pewna, że Rafał nigdy by nie przystał na taki rodzaj zażyłości. Był zbyt dumny i ambitny, aby robić karierę przez łóżko szefowej. Wiedziałam, że pochodził z dobrej rodziny zamożnych aptekarzy i spędził szczęśliwe dzieciństwo w małym miasteczku. Kiedyś mi powiedział, że podoba mu się w mojej kancelarii właśnie to, że jest rodzinna. – Dobrze się czuję w tej atmosferze, apteka moich rodziców też jest rodzinnym biznesem – powiedział. – I ty nie poszedłeś na farmację? – zdumiałam się. – Dla mnie było jasne, odkąd skończyłam pięć lat, że sąd będzie moim drugim domem! – wykrzyknęłam. Uśmiechnął się. – Widocznie nie mam w sobie aptekarskich genów. Zresztą nic w tym dziwnego, skoro jestem ich adoptowanym synem. Mają jeszcze rodzonego, Pawła i on na pewno przejmie interes. Aż się do tego pali! Zaskoczył mnie tym wyznaniem. – Wiesz, że zostałeś adoptowany? – zdziwiłam się. – Rodzice od początku nie ukrywali przede mną prawdy – powiedział. – Są naprawdę wspaniali, zawsze mnie kochali i nigdy nie czułem się obcy, nawet wtedy gdy po latach bezowocnych starań urodził im się jednak syn – powiedział. – To muszą być wspaniali ludzie, kiedyś chętnie ich poznam! – wyrwało mi się szczerze i zamilkłam speszona, bo zabrzmiało to chyba dziwnie. W końcu szefowe raczej nie umawiają się na wizyty do rodziny swoich podwładnych. Czyżbym więc już wtedy coś przeczuwała? Mijały kolejne miesiące, Rafał wyraźnie stał się moją prawą ręką i nawet mój ojciec to zauważył. – Już ci chyba do niczego nie jestem potrzebny, przestałaś się mnie radzić w wielu sprawach – powiedział. – Czy to ma jakiś związek z tym młodym człowiekiem? – Nie, to ma związek z tym, że jestem dorosła i doświadczona – zripostowałam. Nie mogę powiedzieć, żebym nie kochała swojego ojca. W jakiś sposób na pewno darzyłam go uczuciem, ale… Zupełnie inaczej, niż Rafał swoich rodziców. Miał dla nich tyle czułości, której zdecydowanie brakowało w moim związku z ojcem. I z matką także nie miałam podobnych relacji. Była zawsze jakby lekko wycofana, żyła w cieniu męża i przyjmowała jego styl zachowania. A tata mroził wszystkich swoim spokojem. Nie było chyba sytuacji, która by go wyprowadziła z równowagi, zawsze na chłodno rozważał wszystkie za i przeciw. No może poza tym jedynym przypadkiem sprzed ćwierć wieku… Wspomnienie tamtych dni znowu wróciło do mnie wzburzoną falą, której tym razem nie zdołałam powstrzymać. Tak, ja, córeczka tatusia i panienka z dobrego domu w wieku siedemnastu lat zaszłam w ciążę z jakimś przypadkowo poznanym chłopakiem. Wtedy wydawało mi się, oczywiście, że to jest wielka miłość na całe życie. Ubogi student, wakacyjne zauroczenie, pierwszy pocałunek… Zostaliśmy kochankami, ale kiedy mój wybranek zorientował się, że jestem w ciąży, zniknął. Po latach dowiedziałam się, że to mój ojciec mu zapłacił, aby ulotnił się na zawsze z mojego życia, ale wtedy to już nie miało dla mnie najmniejszego znaczenia. Moje dziecko nie przeżyło porodu… Kiedy przypomnę sobie jak bardzo walczyłam o to, aby je w ogóle urodzić, to jeszcze dzisiaj chce mi się płakać. Stanowczo sprzeciwiłam się aborcji i zapowiedziałam rodzicom, że jeśli zrobią cokolwiek, aby mnie do niej zmusić, stracą mnie na zawsze. Chyba się tego wystraszyli, jestem przecież jedynaczką. Wysłali mnie za to na kilka miesięcy do dalekiej rodziny w Londynie, pod pretekstem nauki języka. Chodziłam tam do szkoły i w moim liceum wszyscy uważali, że jestem prawdziwą szczęściarą. Wróciłam do Polski, żeby urodzić syna i to był chyba błąd. Teraz myślę, że w angielskim szpitalu miałby szansę przetrwania. W naszym kraju brakowało specjalistycznej aparatury… Zmarł po trzech dniach. Trzymałam go w ramionach tylko chwilę, mojego małego Adrianka, zanim nie zabrano go ode mnie i nie podłączono do tych wszystkich rurek. O jego śmierci poinformował mnie tata i stanowczo sprzeciwił się, abym zobaczyła jego ciałko. Byłam wycieńczona, na wpół przytomna… Podobno zapadłam na gorączkę popołogową. Nie miałam siły się z nim kłócić. Poprosiłam tylko, aby włożył do trumienki pewną rzecz. Talizman… – Zadbam o właściwy pogrzeb! – stwierdził mój ojciec. Po tak traumatycznym przeżyciu już nigdy nie zdecydowałam się na żaden związek z mężczyzną. Nie byłam w stanie także zajść w ciążę. Zdałam doskonale maturę i poszłam na prawo tak, jak życzyła sobie moja rodzina. Nie miało już dla mnie żadnego znaczenia, kim zostanę w przyszłości. Zanim skończyłam dwadzieścia lat, czułam się kompletnie wypalona… A teraz działo się ze mną coś dziwnego... Jakbym budziła się z jakiegoś długiego snu. Pewnego dnia wstałam rano i stwierdziłam, że… znowu mam ochotę zacząć malować! Kiedyś to uwielbiałam. Nawet myślałam poważnie o malowaniu, marzyłam, że zostanę wielką artystką. Po odejściu Adrianka nie sięgnęłam już po pędzel. Aż do teraz… Na zagruntowanym płótnie pojawił się bukiet kwiatów, jak ze snu. Z każdego pąka wychylały się twarzyczki dzieci – szczęśliwe, śpiące, zapłakane. Moje i nie moje zarazem, bo każda z nich była twarzą mojego syna, taką jaką zapamiętałam i taką jaką mogłam sobie tylko wyobrazić… Kiedy skończyłam, zabrałam obraz ze sobą do kancelarii. – Jest piękny! – powiedział Rafał z zachwytem. – Podoba ci się? To takie moje małe rozliczenie z przeszłością. Teraz chciałabym namalować przyszłość… – zamyśliłam się na chwilę, po czym zapytałam. – Chciałbyś mi pozować? – Nigdy tego nie robiłem… – wyraźnie się speszył. – To nie jest trudne, wystarczy tylko się nie ruszać – zapewniłam go. – Dobrze – zgodził się w końcu. Zaprosiłam go na sobotę do siebie. Kiedy przyszedł, posadziłam go na krześle blisko okna. – Tutaj jest doskonałe światło – powiedziałam ustawiając sztalugi. Zaczęłam szkic, ale ciągle coś mi nie pasowało. Zarys głowy był idealny, ale zarys postaci… – Ta koszula jest za sztywna! – zawyrokowałam w końcu, odkładając paletę z farbami. – Mam ją zdjąć? – w jego głosie wyczułam nutę zdziwienia. Mogłam powiedzieć, że tak i wtedy na kilka godzin miałabym tylko dla siebie jego piękne, młode ciało, ale to byłoby bez sensu… Nie zamierzałam go przecież speszyć czy uwieść. – Niezupełnie – odparłam. – Jeśli ci to nie przeszkadza, mam męską jedwabną piżamę w kolorze burgunda. Takie właśnie lubię, chłodne i nieco na mnie za duże. Może mógłbyś ją włożyć? Jestem pewna, że pięknie podkreśli smagłość twojej cery. Kiwnął głową, więc poszłam po piżamę. Kiedy ją miał założyć, wyszłam z pokoju, ale… nie mogłam się powstrzymać, żeby nie zerknąć na jego piękny tors odbijający się w wiszącym na ścianie lustrze i wtedy… Zobaczyłam na jego szyi ten złoty łańcuszek! Ten złoty łańcuszek! Nawet przez sekundę nie miałam wątpliwości, co widzę. Może i na świecie są miliardy złotych łańcuszków, ale ten był jedyny w swoim rodzaju. Jedyny i niepowtarzalny… Aż się zatoczyłam, jakby pchnięta przez nadnaturalną siłę. Nie byłam w stanie wrócić do pokoju, chociaż wiedziałam, że muszę. W końcu Rafał zawołał, że już jest ubrany… I musiałam tam wejść. – Pięknie! – powiedziałam z udawanym zachwytem przez ściśnięte gardło. – Ale… światło się zmieniło i chyba nie dam już rady malować – dodałam szybko. Popatrzył na mnie z ogromnym zdumieniem, a ja marzyłam tylko o jednym – aby w końcu wyszedł. Chciałam zostać sama… Kiedy zamknęły się za nim drzwi mogłam przestać panować nad swoją twarzą, którą teraz wykrzywił ból nie do opisania, a z moich ust wydobył się nieludzki skowyt. Musiałam wiedzieć! Musiałam o wszystko zapytać ojca! Nie byłam w stanie prowadzić samochodu, więc wezwałam taksówkę. Kiedy stanęłam w drzwiach u rodziców, musiałam wyglądać strasznie, bo ojciec po raz pierwszy w życiu aż się przede mną cofnął. Wkroczyłam do jego gabinetu, a kiedy poszedł tam za mną, zatrzasnęłam drzwi i zapytałam. – On żyje, prawda? – Kto? – spojrzał na mnie zdziwiony. – Mój syn. On wcale nie umarł! – krzyczałam jak opętana. – Co ty mówisz, córeczko? Co to za bzdura! – plątał się. – Oczywiście, że Adrianek zmarł… – Przestań na chwilę i dobrze się zastanów nad tym, co powiesz, bo od tego zależy wszystko. Albo stracisz córkę, albo zyskasz wnuka! – uprzedziłam go zimno. Zamilkł i wpatrywał się we mnie nieruchomo. – Dwadzieścia pięć lat temu poprosiłam cię, abyś włożył do trumienki mojego synka talizman. Złoty łańcuszek, identyczny jak ten, który mam także i ja. Dobrze wiesz, że dostałam je oba od babci. Są niepowtarzalne i bardzo kosztowne… I teraz są dwa wyjścia. Albo trumienka mojego synka została zbezczeszczona i ktoś zabrał z niej łańcuszek, albo go nigdy tam nie włożyłeś, podobnie jak nie ma w niej zwłok Adrianka. To drugie rozwiązanie zakłada, że mój syn żyje – podsumowałam. Długie milczenie ojca było dla mnie dostateczną odpowiedzią. – Dlaczego mi to zrobiłeś? – jęknęłam, patrząc na niego, jak na potwora. – A co? Miałem pozwolić, abyś przez jakiegoś bękarta zniszczyła sobie życie, zawaliła studia? – powiedział. – I co ci przyszło z tego, że ich nie zawaliłam i tak jak ty jestem wziętym prawnikiem? Czy ty nigdy nie zauważyłeś, że ja tak naprawdę umarłam wtedy, razem z moim Adriankiem? – zapytałam go. Spuścił głowę. – Nie zrobiłem mu krzywdy… Oddałem go do adopcji, podobno trafił do bardzo porządnej rodziny… – wyszeptał. – Podobno? To ty tego nie wiesz? Jak dzisiaj nazywa się mój syn? – zapytałam. – Nie wiem, bo nie chciałem tego wiedzieć. To było dla mnie… zbyt bolesne. Wszystkim zajął się dziadek, on spreparował odpowiednie dokumenty do adopcji, w myśl których rodzicami dziecka byliśmy my z twoją mamą. I on tylko wiedział, jak nazywają się jego przybrani rodzice. Przed śmiercią zniszczył dokumenty i zabrał tę tajemnicę ze sobą do grobu – usłyszałam. – Żyłam między potworami… – pokręciłam z niedowierzaniem głową. – Powiedziałeś, że wyrzeczenie się wnuka było dla ciebie zbyt bolesne, tak? To może teraz ucieszy cię fakt, że mój syn się znalazł. – Co? Jak? To niemożliwe? – na jego twarzy odmalował się prawdziwy szok. – A jednak… Pewnie gdyby w jakiś sposób przejął geny swoich przybranych rodziców, nigdy bym go nie spotkała, bo tkwiłby za ladą apteki w białym fartuchu. Ale na szczęście prawnicze geny Głódkowskich przeważyły! Mój syn, kontynuując naszą rodzinną tradycję, został prawnikiem. Dodam, że bardzo dobrym. Masz więc szansę poznać swojego wnuka i dziedzica kancelarii. – Oszalałaś? Ktoś poznał twoją historię i teraz ci wmawia, że jest twoim dzieckiem, tak? – popukał się po głowie ojciec. – Nie… Ten mężczyzna nie wie o tym, że jest moim dzieckiem, ale świadczy o tym łańcuszek, który nosi! – wypaliłam. – Chcesz oprzeć swoje rozumowanie na kawałku złota? To są tylko… poszlaki! – Opieram się na tym, co mówi moje serce! – stwierdziłam cicho. – Tato, masz tydzień, aby sprawdzić, czy Rafał Janicki jest naprawdę moim synem. Jeśli tego nie zrobisz, odejdę z kancelarii, zmienię nazwisko i już nigdy mnie nie zobaczysz – zagroziłam. Kiedy wychodziłam, ojciec miał zaciętą minę, ale wiedziałam, że się przejął, bo jakby zmalał, przygiął się do ziemi. Odpowiedź na swoje pytanie otrzymałam w trzy dni. – Tak, to twój syn… I mój wnuk – przyznał. Kiedy powiedziałam Rafałowi, że w chwili urodzenia nazywał się Adrian Głódkowski, nie krył zdziwienia. Oboje odetchnęliśmy, znajdując wreszcie wytłumaczenie dla dziwnej więzi, która nas połączyła od pierwszego wejrzenia. Bardzo chciałam, aby syn nosił moje nazwisko i by w jego metryce w rubryce: matka, pojawiło się moje imię, ale się na to nie zgodził. – Wychowała mnie Barbara Janicka, najlepiej jak umiała. Kocham ją. Nie wymażę jej ze swojego życia, bez względu na wszystko – powiedział. Zgodził się jednak dopisać nazwisko Głódkowski do swojego. Uszanowałam jego decyzję i cały czas nie mogę wyjść ze zdziwienia, jak bardzo jednak los był dla mnie łaskawy. Oddał mi syna – dorosłego, mądrego, wspaniałego człowieka. A mój ojciec dostał wnuka, mimo że sobie na niego kompletnie nie zasłużył. Mam tylko nadzieję, że teraz ze wszystkich sił postara się nadrobić te 25 lat rozłąki i wynagrodzi Rafałowi wszystko to, co odebrał kiedyś Adrianowi. Więcej prawdziwych historii:„Wpadliśmy po 3 miesiącach znajomości. Myślałam, że jakoś to będzie, ale on… powiedział, że nie jest gotowy i odszedł”„Miał być tym jedynym, ale w moje urodziny zniknął i nawet mnie o tym nie poinformował. Miał dziecko z inną…”„Moja wnuczka się zakochała, ale rodzice chcą dla niej bogatego męża. Tym przedpotopowym myśleniem zniszczą jej życie…”
Przyjście dziecka na świat jest najpiękniejszym momentem dla każdego rodzica, dlatego warto, aby wspomnienia tej chwili były utrwalone dzięki dobrej i miłej opiece na oddziale położniczo-noworodkowym. Zobacz film: "Jak uniknąć komplikacji okołoporodowych?" Okres po porodzie nazywany jest połogiem i trwa ok. 6-8 tygodni. Dzielony jest na 3 fazy: poporodową, wczesną i późną. Pierwszą fazę, która trwa 24 godziny od rozwiązania, kobiety spędzają w szpitalu pod opieką ginekologów-położników. Jest to czas specjalistycznego nadzoru medycznego, bowiem po porodzie mogą wystąpić powikłania. Kolejna faza trwa do tygodnia od porodu. Następna i zarazem ostatnia trwa do 6 lub 8 tygodnia i charakteryzuje się zmianami w organizmie kobiety. Należy jednak pamiętać, że ilość dni spędzonych w szpitalu uzależniona jest od metody porodu. Kobiety po porodzie fizjologicznym przebywają na oddziale położniczo-noworodkowym zazwyczaj 2 doby, zaś po cięciu cesarskim do 5 dni. Niestety w momencie zaistnienia powikłań poporodowych pobyt w szpitalu może się przedłużyć. Inną przyczyną, dla której pacjentki nie zostaną wypisane planowo do domu jest na przykład przedłużająca się żółtaczka noworodków, podwyższona temperatura ciała lub choroba dziecka. Należy jednak pamiętać, że nie wszystkie szpitale przedłużają hospitalizację mamy, ze względu na dziecko. Niektóre placówki pomimo wszystko wypisują kobietę do domu. Istnieje jednak możliwość pozostania na oddziale na prośbę pacjentki. Taka sytuacja wiąże się często z ponoszeniem opłaty za każdy dzień pobytu w szpitalu. 1. Pierwsze doby razem z dzieckiem Po porodzie pacjentka pozostaje przez około godzinę na sali porodowej w celu obserwacji położniczej, a następnie przewożona jest na oddział położniczo-noworodkowy. W obecnych czasach w szpitalach ginekologiczno-położniczych stosowany jest system rooming-in, co oznacza, że mama pozostaje na sali z dzieckiem przez cały okres pobytu w szpitalu. System ten wzmacnia więź emocjonalną pomiędzy matką a dzieckiem od pierwszych chwil jego życia. Nie oznacza to jednak, że mama nie może liczyć na fachową pomoc personelu. W sytuacjach, gdy kobieta nie radzi sobie z pielęgnacją noworodka lub karmieniem piersią, zawsze może prosić o pomoc położną. Ponadto, gdy położnica potrzebuje bliskości i wsparcia męża, może to wykorzystać dzięki odwiedzinom. Należy jednak wcześniej zorientować się, w jakich godzinach są one możliwe. Szpitale mają swoje zasady, których należy przestrzegać. Ponadto nieuzasadnione odwiedziny o późnej porze mogą tylko przeszkadzać, zwłaszcza dziecku. Odwiedziny osób bliskich powinny być ograniczone do minimum, ponieważ czas pobytu w szpitalu jest okresem intymnym i zarezerwowanym na regenerację sił przez matkę i dziecko. Spragnieni odwiedzin bliscy i znajomi mogą zobaczyć całą rodzinę po ich wyjściu ze szpitala. Istnieją sytuacje, w których odwiedziny matki i dziecka bezpośrednio po porodzie są niemożliwe. Przykładem jest cięcie cesarskie. Kobieta wraz z dzieckiem pozostaje na oddziale pooperacyjnym, gdzie wizyty są zakazane. Po kilku godzinach spędzonych na sali pooperacyjnej pacjentka trafia na salę oddziału położniczo-noworodkowego. W szpitalach istnieją sale poporodowe o różnym standardzie, dlatego gdy matce zależy na intymności i możliwości długich wizyt męża oraz innych bliskich, warto, aby pomyślała o sali komercyjnej. Mają one podwyższony standard, udogodnienia dla mamy i dziecka, jak również umożliwiają korzystanie z prywatnej łazienki. Niektóre szpitale nie pobierają opłaty za takie usługi, jednak w większości prywatne sale są standardem komercyjnym, za który należy ponieść koszty. W każdym szpitalu ustalane są inaczej, dlatego dobrze uzyskać takie informacje. Warto również zaznaczyć, iż chęć pobytu w prywatnej sali poporodowej należy zgłosić wcześniej, bowiem w tym samym czasie może rodzić kilka pacjentek, które również będą pragnęły leżeć w salach komercyjnych. Najlepiej poinformować o swoich planach na sali porodowej lub jeszcze na izbie przyjęć w trakcie przyjęcia do szpitala. Gdy nie będzie możliwości pobytu w sali pojedynczej lub podwójnej o podwyższonym standardzie, każda kobieta trafia na salę ogólną. Ilość pacjentek na takiej sali uzależniona jest od szpitala. W niektórych jest 3,4, w innych może być nawet 5 lub 6 osób. Warunki również mogą być odmienne w każdym szpitalu. Warto jednak sprawdzić, jakimi łóżkami dysponuje szpital oraz czy przy każdym z nich jest szafka dla pacjentki, czy jest kącik do pielęgnacji noworodka, umywalka z bieżącą wodą, czy łazienka jest przyporządkowana do pacjentek z konkretnej sali i najważniejsze, czy jest możliwość wezwania pomocy poprzez pilota. Inne rzeczy, na które warto zwrócić uwagę, to wyprawka do szpitala. Każda mama powinna przygotować ją przed porodem, najlepiej w okolicach trzydziestego szóstego tygodnia ciąży. Dobrze, gdy szpital przekaże kobiecie, czego może oczekiwać, a co powinna przywieźć we własnym zakresie. Niestety nie jest to standardem. Większość informacji pacjentka uzyskuje już po porodzie, gdy nie ma możliwości lub siły myśleć o zakupach. Do najpotrzebniejszych rzeczy, które powinny znaleźć się w wyprawcenależą: Jedna lub dwie paczki pieluch w kształcie podpasek; Kilka par majtek jednorazowych lub siateczkowych; 2 koszule nocne do karmienia piersią; Szlafrok; Kapcie lub klapki pod prysznic; 3 luźne biustonosze do karmienia piersią; Przybory toaletowe, ręczniki; Maść na obolałe brodawki; Papier toaletowy; Kubek, ewentualnie własne sztućce; Książka lub czasopisma do czytania, gdy dziecko śpi; Pieniądze na nieprzewidziane wydatki; Telefon i ładowarka; Paczka pieluszek jednorazowych lub kilkanaście tetrowych; Chusteczki jednorazowe do pupy, krem do pupy, np. Sudocrem, Kilka cienkich bawełnianych kaftaników lub body rozpinanych z przodu na całej długości, ewentualnie kilka śpioszków lub pajacyków; 2-3 bawełniane czapeczki z luźnymi szwami oraz kilka par skarpet na rączki; Rożek lub kocyk; Ręcznik oraz łagodne kosmetyki do pielęgnacji ciała noworodka. 2. Bezpieczeństwo i opieka w szpitalu Pobyt w szpitalu na oddziale położniczo-noworodkowym jest okresem, który należy maksymalnie wykorzystać na regenerację sił po porodzie, jak również na naukę najważniejszych kwestii związanych z pielęgnacją dziecka i karmieniem piersią. Dlatego istotne jest, aby opieka poporodowa była jak najlepsza. Każda mama powinna sprawdzić, czy na oddziale istnieje możliwość rozmowy z konsultantem laktacyjnym, fizjoterapeutą, psychologiem, neonatologiem, ginekologiem i położnymi oraz możliwość prywatnej opieki położniczej. Dla każdej mamy brak zainteresowania oraz poczucia empatii w takiej chwili jest najgorszą pamiątką po pobycie w szpitalu. Innymi przykrymi doznaniami mogą okazać się również kradzieże na oddziale. Nie często, ale lepiej się zabezpieczać. Dlatego ważne, aby nie zabierać ze sobą żadnych cennych rzeczy. Najlepiej nie nosić biżuterii, a pieniądze, telefon i inne drogocenne przedmioty trzeba dobrze pilnować. mgr Emilia Szalińska-Wyrzykowska Przeczytaj inne porady położnej: Jak przygotować się do pobytu na porodówce? Przygotuj się do porodu! Poznaj warunki na sali porodowej! Dowiedz się, na jaką opiekę może liczyć kobieta rodząca Przeczytaj więcej o wyborze idealnej porodówki: Jak wybrać najlepszą porodówkę? Na co zwrócić uwagę, wybierając szpital do porodu? Sposoby na szybki poród Dowiedz sę, jaka powinna być opieka nad dzieckiem po porodzie? Sprawdź, co cię czeka po porodzie! polecamy
Urlop macierzyński rozpoczyna się wraz z narodzinami dziecka. O tym jak prawidłowo rozpocząć urlop po porodzie, o wymiarze urlopu i wysokości zasiłku, urlopie lub zasiłku na działalności gospodarczej, przerwaniu urlopu lub rozpoczęciu go przed dniem porodu, opowiada Mama Prawniczka – Marzena Pliarz-Herzyk. Pytania: W dniu porodu nie byłam jeszcze na zwolnieniu z powodu ciąży. Czy po urodzeniu przysługuje mi L4 czy urlop macierzyński? Jaki wymiar urlopu macierzyńskiego mi przysługuje? Czy jeśli jestem na urlopie macierzyńskim, to tata dziecka może w tym czasie być na urlopie ojcowskim? Czy jeśli nie pobrałam przysługującego urlopu macierzyńskiego 6 tygodni przed porodem, to czy mogę go wykorzystać dodatkowo do puli urlopu macierzyńskiego po porodzie? Moje dziecko zmarło. Czy przysługuje mi jakiś urlop z tego powodu? Po powrocie do domu moje dziecko zachorowało i znów jest w szpitalu. Nie wróciłam jeszcze do pracy po porodzie. Czy mogę w tym czasie wziąć zwolnienie na dziecko? Co to znaczy „zawiesić urlop macierzyński”? Czy jakakolwiek sytuacja jest w stanie spowodować, że przepadnie nam urlop macierzyński? Czy to prawda, że urlop macierzyński trwa rok? Jaka jest różnica między urlopem macierzyńskim a rodzicielskim? Jeśli jestem na urlopie macierzyńskim i nie wykonuję pracy, to jaki zasiłek mi przysługuje? Jakie dokumenty i w jakim terminie należy złożyć, aby otrzymać zasiłek macierzyński? Czy zasiłek przysługuje tylko w przypadku umowy o pracę? Odpowiedzi znajdziecie w 31. odcinku programu “Pośpiesznym na świat”: Subskrybuj nasz kanałZapraszamy do oglądania i do subskrybowania naszego kanału. Bądźcie z nami co wtorek o 9:00 z poranną kawą! Katarzyna Nawrocka: Dzisiaj jest ze mną Marzena Pilarz-Herzyk, która jest mamą i prawniczką. Marzena Pilarz-Herzyk: Dzień dobry. KN: Marzeno, mam do Ciebie czternaście pytań dotyczących urlopu macierzyńskiego, więc zaczynajmy. MPH: Zaczynajmy. KN: Pierwsze pytanie brzmi: w dniu porodu nie byłam jeszcze na zwolnieniu z powodu ciąży. Czy po urodzeniu przysługuje mi L4 czy urlop macierzyński? MPH: Od dnia porodu urlop macierzyński jest obowiązkowy. Nie można z niego ani zrezygnować, ani sobie go przesunąć w czasie. Nie ma też znaczenia czy dziecko urodzi się w dzień roboczy, w dzień wolny od pracy. Dzień narodzin to jest pierwszy dzień urlopu macierzyńskiego i tak jest zawsze. Więc niezależnie od tego czy się jest na L4 czy nie, po prostu urlop rozpoczynamy. Jeżeli byłoby L4 (w czasie ciąży), ono się automatycznie po złożeniu dokumentów zamieni w urlop macierzyński. Jeżeli L4 nie było, po prostu rozpocznie się urlop macierzyński. KN: Drugie pytanie brzmi: jaki wymiar urlopu macierzyńskiego mi przysługuje? MPH: Wymiar urlopu macierzyńskiego jest uzależniony od liczby dzieci urodzonych przy jednym porodzie. Ten podstawowy wymiar przy jednym dziecku, przy jednym porodzie – to 20 tygodni. I teraz obalę pewien mit, bo wszyscy myślą, że urlop macierzyński trwa rok, a ja powiedziałam 20 tygodni. Nie pomyliłam się, bo na ten rok składają się dwa urlopy. Urlop macierzyński i rodzicielski. Macierzyński to jest właśnie ten pierwszy rozpoczynający się w dniu narodzin. Tak jak już powiedziałam 20 tygodni, a później mamy urlop rodzicielski, który trwa 32 tygodnie. Łącznie rzeczywiście mamy rok. KN: Czy jeśli jestem na urlopie macierzyńskim, to tata dziecka może w tym czasie być na urlopie ojcowskim? MPH: Tak, urlop ojcowski nie jest w żaden sposób związany z urlopem macierzyńskim. Nie ma ani znaczenia to, że mama na nim przebywa, jak również ewentualnie to, że mama na przykład nie miałaby do niego prawa. Więc urlop ojcowski jest związany tylko z ubezpieczeniem taty. Może z niego korzystać zarówno tata, który pracuje na umowę o pracę, ale to też może być tata, który pracuje na umowę zlecenie i opłaca składkę chorobową, albo co więcej, tata przedsiębiorca, o czym bardzo mało tatusiów wie. I wtedy też tata może korzystać z urlopu ojcowskiego. Zawsze może się on zbiegać z urlopem macierzyńskim czy rodzicielskim, bo ta granica wykorzystania urlopu ojcowskiego to drugi rok życia dziecka, czyli z drugimi urodzinami niewykorzystany przepadnie. KN: Czyli możemy to śmiało połączyć i być z dzieckiem przez chwilę razem w domu. MPH: Jak najbardziej tak. KN: To przejdźmy do czwartego pytania: czy jeśli nie pobrałam przysługującego urlopu macierzyńskiego sześć tygodni przed porodem, to czy mogę go wykorzystać dodatkowo w puli urlopu macierzyńskiego po porodzie? MPH: Nie, to nie działa w ten sposób, że urlop przed porodem jest jakimś urlopem dodatkowym. Jeśli mamy takie życzenie, że chcemy przed porodem wykorzystać część urlopu, bo z jakiegoś powodu nie chcemy korzystać ze zwolnienia chorobowego, nie ma przesłanek medycznych do zwolnienia chorobowego. To właśnie wtedy można wcześniej rozpocząć urlop macierzyński, ale wykorzystujemy go z tej puli 20 tygodni, która nam normalnie przysługuje. Natomiast to o czym trzeba pamiętać, że w przypadku wcześniaków, to będzie praktycznie niemożliwe, bo urlop przed porodem wykorzystujemy na bazie zaświadczenia o planowanej dacie porodu. Czyli to będzie od tej planowanej donoszonej ciąży, 6 tygodni wcześniej. Gdyby doszło do sytuacji, że maluszek postanowił się „przenosić” i zostać z nami trochę dłużej to tutaj nie ma problemu. Tutaj dziecko zarządza tymi terminami i po prostu możemy mieć tego urlopu troszkę więcej, ale nie da się tego w drugą stronę przesunąć. KN: Czyli musimy rozróżnić sytuację w momencie, kiedy poród odbył się o czasie, a w momencie kiedy mamy do czynienia z wcześniakiem. MPH: Dokładnie tak, bo z wcześniakiem nie umówimy się wcześniej, żeby ewentualnie sobie wykorzystać ten urlop. KN: Marzeno, teraz pytanie, które mnie osobiście przyprawia o ciarki, ale to bardzo ważny temat, dlatego muszę Ci je zadać. Moje dziecko zmarło. Czy przysługuje mi jakiś urlop z tego powodu? MPH: Tak, jak najbardziej, tak samo z poronieniami, jak i z martwymi narodzinami, jak i ze śmiercią dzieci w pierwszych dobach po narodzinach dziecka wiążą się też dodatkowe uprawnienia. Natomiast tutaj już nie będziemy mieć do czynienia z tym pełnym 52-tygodniowym urlopem macierzyńskim. Urlop macierzyński skrócony maksymalnie do 56 dni, w zależności właśnie od tego kiedy dokładnie doszło do śmierci dziecka, ale jak najbardziej – rodzice mają prawo starać się o różne uprawnienia, mama ma prawo przebywać na tym urlopie macierzyńskim. Trzeba też pamiętać żeby gdyby po tym urlopie chciała wrócić do pracy tudzież zanim ten urlop się rozpocznie potrzebny był czas jeszcze na zorganizowanie formalności, nie wracamy wtedy do pracy, nie przebywamy na urlopie wypoczynkowym, tylko wtedy korzystamy po prostu ze zwolnienia chorobowego. To już nie będzie zwolnienie chorobowe z kodem B. Ono automatycznie już nie jest zwolnieniem związanym z okresem ciąży, ale jak najbardziej ten czas można sobie wypełnić tym zwolnieniem i też później się automatycznie przekształci w ten skrócony urlop macierzyński. KN: Po powrocie do domu moje dziecko zachorowało i znowu jest w szpitalu. Nie wróciłam jeszcze do pracy po porodzie. Czy mogę w tym czasie wziąć zwolnienia na dziecko? MPH: To rzeczywiście jest bardzo ważny aspekt żeby o tym pamiętać, że mamie w czasie urlopu macierzyńskiego, rodzicielskiego, ale później też wychowawczego, nie przysługuje zasiłek chorobowy ani na siebie ani na dziecko. Co więcej, co do zasady np. tato też nie będzie mógł w tym czasie skorzystać z zasiłku chorobowego. Znowu czy na dziecko, czy na mamę. Dlaczego? Dlatego, że przyjmuje się, że mama jest osobą stale sprawującą opiekę nad dzieckiem. Po porodzie tata ma taką możliwość skorzystania z opieki na mamę dziecka po porodzie, ale jako zasiłek opiekuńczy na dziecko jest wykluczony, chyba że ewentualnie będzie to kwestia drugiego porodu czy choroby mamy wykluczająca możliwość sprawowania opieki nad dzieckiem, ale tutaj, w tym przypadku, macierzyński nam się nie odłoży, nie przesunie, bo nie można dostać zasiłku opiekuńczego. Po prostu ta opieka nad dzieckiem chorym sprawowana jest w ramach urlopu macierzyńskiego. KN: Jesteśmy już na półmetku. Kolejne pytanie brzmi: co to znaczy zawiesić urlop macierzyński? MPH: To jest uzupełnienie tak naprawdę tej poprzedniej części i tego chorowania dziecka na urlopie macierzyńskim, bo bardzo mało osób wie i bardzo rzadko się o tym mówi, natomiast chodzi tutaj o choroby, które się wiążą z hospitalizacją dziecka. Jeśli nasze dziecko w tym pierwszym roku życia jest hospitalizowane, to możemy urlop zawiesić. Czyli my go nie przerywamy, on nie przepadnie, nie ma znaczenia, z jakiej formy urlopu korzystamy, po prostu przynosimy do pracodawcy zaświadczenie, że dziecko jest hospitalizowane i tego dnia urlop ulega zawieszeniu. On się odwiesi w momencie, kiedy przyniesiemy znowu zaświadczenie, że dziecko już hospitalizację zakończyło. Natomiast tutaj zawsze też trzeba pamiętać o tym, co ma zrobić mama: bo jeśli mama zawiesza urlop macierzyński, to z automatu powinna teoretycznie wrócić do pracy, bo staje się pracownikiem. Wiadomo, że jeśli mamy malutkie dziecko w szpitalu, to raczej tego nie zrobimy, więc wchodzi w grę urlop wypoczynkowy, urlop bezpłatny, tutaj wchodzi w grę zasiłek opiekuńczy na dziecko. Czasami chorowanie po prostu na siebie – bo takie przypadki też są. De facto z tego uprawnienia dość często mogą skorzystać mamy wcześniaków, ale muszą pamiętać, że najwcześniej urlop można zawiesić po 8 tygodniach od narodzin dziecka. Przyjmuje się, że te pierwsze 8 tygodni, to jest też czas rekonwalescencji mamy. Pomimo tego, że w przypadku hospitalizacji tych najmniejszych dzieci przydałoby się od razu ten urlop zawieszać, to musimy liczyć się z tym, że te 8 tygodni jest niewzruszalne, mama musi je wykorzystać, po 8 tygodniach można urlop zawiesić. KN: Ja tutaj się wtrącę z takim dodatkowym pytaniem, które pojawiło się w mojej głowie. Czy to znaczy, że ten urlop możemy przerwać tak zwanym, kolokwialnie mówiąc, tym L4, które wszyscy znamy, na dziecko? MPH: Nie, to nie jest L4. To jest zawieszenie urlopu po prostu wynikające z hospitalizacji dziecka i możemy w tym czasie skorzystać z L4. KN: Rozumiem. Marzeno, kolejna mama pyta czy jakakolwiek sytuacja jest w stanie spowodować, że przepadnie nam urlop macierzyński. MPH: Te sytuacje związane z zawieszeniem urlopu – absolutnie nie. To jest bezpieczne rozwiązanie, przez cały rok, nie ma ograniczenia liczbowego zawieszenia takiego urlopu. Więc tutaj cały rok jest bezpieczny. Przy czym urlop mógłby przepaść w przypadku gdybyśmy chciały zrezygnować z części urlopu, wrócić wcześniej do pracy. I tu jest ważne jak sobie zaplanujemy urlop zanim nasze dziecko się urodzi. Czy go będziemy deklarować, że będziemy z niego korzystać z góry, czy będziemy z niego korzystać na części i dopiero urlop rodzicielski deklarować po upływie określonej liczby tygodni, bo to nas zabezpiecza, umożliwia nawet odsunięcie urlopu w czasie, no i bardzo popularna sytuacja kiedy urlop przepada, to druga ciąża, kiedy wcześniej chcemy przejść na zwolnienie chorobowe spowodowane drugą ciążą. Niestety w tej opcji urlopu z góry najczęściej nie da się już uratować części urlopu, chyba że go przejmie tata. Ale jeśli nie, to bardzo często przechodzi mama na zwolnienia chorobowe, a niestety ten niewykorzystany urlop przepada, ale jeśli chodzi o zawieszenie, to jest w pełni bezpieczne rozwiązanie dla zachowania pełnego urlopu. KN: Ja mam wrażenie, że na kolejne pytanie już odrobinę odpowiedziałaś, natomiast doprecyzujmy: czy to prawda, że urlop macierzyński trwa rok. MPH: Tak, to już troszkę rzeczywiście na początku powiedziałyśmy, że to jest taki mit, który wszyscy znają, że urlop macierzyński trwa rok, a nie, bo na ten urlop się składa macierzyński i rodzicielski. I to jest ważne pomimo tego, że większość osób korzysta z tego właśnie urlopu rocznego i myśli, że on trwa rok. Co więcej dodam, że nie składamy wniosku o urlop macierzyński, tylko składamy po narodzinach wniosek o urlop rodzicielski, który rozpocznie się bezpośrednio po macierzyńskim. Ale to jest właśnie ważne z tej perspektywy, że jeśli mamy plany drugiej ciąży szybko, tak w czasie właśnie urlopu, jeżeli zastanawiamy się nad ewentualnie wcześniejszym podjęciem aktywności zawodowej, to to rozgraniczenie macierzyńskiego i rodzicielskiego jest ogromnie ważne. I druga rzecz: angażowanie tatusiów, bo pamiętajmy, że urlop rodzicielski jest na tyle wyjątkowy, że pozwala dzielić się urlopem pomiędzy mamę i tatę. Co więcej, rodzice mogą nawet w tym samym czasie korzystać z tego urlopu. Wcale nie jest tak, że tata musi być stratny finansowo, bo można to dobrze zaplanować w ten sposób, żeby miał swoje pełne wynagrodzenie, ale tutaj jest właśnie bardzo ważne rozgraniczenie macierzyńskiego i rodzicielskiego i prawidłowe zaplanowanie tego jeszcze przed narodzinami dziecka. KN: Marzeno, jak przystało na prawniczkę, idzie nam ekspresowo i bardzo konkretnie. I znowu mam wrażenie, że już na kolejne pytanie odpowiedziałaś, ale ja i tak je przeczytam. MPH: Dobrze. KN: Jaka jest różnica między urlopem macierzyńskim, a rodzicielskim. MPH: Podstawowa różnica pomiędzy macierzyńskim a rodzicielskim jest taka, że macierzyński jest obowiązkowy, a rodzicielski nie. Czyli te 20 tygodni mama musi wykorzystać. Jeżeli chciałaby wcześniej podjąć aktywność zawodową, to jest możliwe po 14 tygodniach, ale jest jeden warunek dość znaczący. Tata musi przejąć urlop bezpośrednio po dniu, kiedy mama go zakończy. Czyli gdyby tata urlopu nie chciał przejąć, mama nie może zakończyć swojego urlopu. Przyjmuje się, że te pierwsze 20 tygodni dziecko musi spędzić z rodzicami. Urlop rodzicielski już nie jest obowiązkowy, tutaj już mama decyduje czy z niego będzie korzystała, w jakim wymiarze z niego będzie korzystała czy właśnie podzieli się nim elastycznie z tatą. Można go wykorzystać na długie wakacje. Można się nim wymieniać. Można tutaj właśnie planować kolejną ciążę i też zabezpieczyć się na to, żeby ten urlop został na czas późniejszy nawet po tej drugiej ciąży, bo jego będziemy finalnie mogli wykorzystać do końca roku kalendarzowego, w którym dziecko ukończy 6. rok życia, więc tak naprawdę długo. KN: Jeśli jestem na urlopie macierzyńskim i nie wykonuję pracy, to jaki zasiłek mi przysługuje? MPH: Jeśli nie wykonujemy pracy przed urlopem macierzyńskim, to tak naprawdę nie przysługuje nam zasiłek macierzyński, bo zasiłek macierzyński związany jest z koniecznością posiadania aktualnego ubezpieczenia, czyli tej umowy do dnia porodu, opłacanej składki chorobowej w dniu porodu. Czy to będzie z działalności gospodarczej, czy z umowy zlecenia. W przypadku jeżeli tej składki nie mamy, wtedy funkcjonuje od kilku lat coś, co nazywamy świadczeniem rodzicielskim, popularnie tak zwane Kosiniakowe. Pewnie więcej osób zna Kosiniakowe niż świadczenie rodzicielskie, też przez rok, też przez 52 tygodnie wypłacane jest wtedy świadczenie w wysokości tysiąca złotych. KN: I przedostatnie pytanie. Jakie dokumenty i w jakim terminie należy złożyć aby otrzymać zasiłek macierzyński? MPH: Zasiłek macierzyński, tak jak powiedziałam, on się rozpoczyna w dniu narodzin dziecka więc nie składamy nigdy wniosku o właśnie urlop macierzyński i to niezależnie od tego czy deklarujemy urlop z góry czy na urlop na części, tak popularnie nazywany. Mamy 21 dni od dnia narodzin dziecka na to, aby przynieść do pracodawcy czy wysłać akt urodzenia dziecka, bo on jest niezbędny. Trzeba udowodnić, że rzeczywiście to dziecko się urodziło i albo w tej opcji, w której deklarujemy urlop 52 tygodniowy z góry składamy wniosek o urlop rodzicielski, który nastąpi bezpośrednio po urlopie macierzyńskim, tak ten wniosek się niestety nazywa. Albo nie składamy tak naprawdę nic więcej poza tym aktem urodzenia. Ja moim klientom zawsze przygotowuję takie pismo przewodnie, że jeżeli zgłasza to wysyłając do pracodawcy żeby pracodawca wiedział czyj to akt urodzenia i do czego służy, i że chodzi nam o ten urlop macierzyński, ale tutaj jakby wniosku o urlop macierzyński w ogóle nie składamy. KN: I już na koniec, czy zasiłek przysługuje tylko w przypadku umowy o pracę? MPH: To już też pokrótce poruszyłyśmy, ale jest to jeden z kolejnych mitów dotyczących urlopu macierzyńskiego, wiążący się z tym, że zasiłek wiąże się tylko z umową o pracę. Nie jest to prawda, bo o ile urlop tak, ale urlop, musimy pamiętać, że to jest po prostu słowo, które usprawiedliwia nieobecność w pracy. To nie z tytułu urlopu, to nie urlop jest nam wypłacany, tylko jest nam wypłacany zasiłek za czas urlopu, a zasiłek już wiąże się nie tylko z umową o pracę, bo będzie się wiązał też z umową zlecenie pod warunkiem, że mamy opłaconą dobrowolną składkę chorobową i pod warunkiem, że ta umowa zlecenia była aktualna w dniu porodu, czyli nie mogła się zakończyć wcześniej przed porodem. W przypadku działalności gospodarczej też będzie zasiłek przysługiwał, będzie uzależniony znowu od wysokości opłaconej składki chorobowej. Przy umowie o dzieło, niestety nie będzie przysługiwał żaden zasiłek, bo to jest umowa nieoskładkowana. KN: I tak dobrnęłyśmy do końca. Marzeno, bardzo Ci dziękuję, bo to dość twarda i konkretna wiedza, ale mam wrażenie, że rodzice wcześniaków na początku mają tyle problemów związanych ze zdrowiem dziecka i tyle zmartwień, że często.. MPH: Przebrnięcie przez te formalności. KN: Jest to bardzo trudne i też spychamy je trochę na drugi plan, bo walczymy o zdrowie i życie dziecka, a tutaj w pigułce mamy opowiedziane wszystko jeśli chodzi o urlop macierzyński. Także bardzo Ci dziękuję. MPH: Dziękuję bardzo. KN: I do zobaczenia. MPH: Do zobaczenia. Poprzednie odcinki: Pośpiesznym na świat – odcinek 30 – Kalendarz szczepień
Zawieszenie urlopu macierzyńskiego w przypadku mam wcześniaków to kwestia, która Was bardzo interesuje i niepokoi jednocześnie. Często martwicie się, że czas, który powinnyście spędzać w domu, z dzieckiem, jako kwintesencja urlopu macierzyńskiego – spędzacie jednak osobno – mama w domu, dziecko w szpitalu. Kiedy więc można zawiesić urlop macierzyński? Po powrocie do domu moje dziecko zachorowało i znów jest w szpitalu. Nie wróciłam jeszcze do pracy po porodzie. Czy mogę w tym czasie wziąć zwolnienie na dziecko? To rzeczywiście jest bardzo ważny aspekt, żeby o tym pamiętać, że mamie w czasie urlopu macierzyńskiego, rodzicielskiego, ale później też wychowawczego nie przysługuje zasiłek chorobowy: ani na siebie, ani na dziecko. Co więcej, co do zasady np. tato też nie będzie mógł w tym czasie skorzystać z zasiłku chorobowego – znowu: czy na dziecko, czy na mamę. Dlaczego? Dlatego, że przyjmuje się, że mama jest tą osobą stale sprawującą opiekę nad dzieckiem. Po porodzie tata ma możliwość skorzystania z opieki na mamę dziecka po porodzie, ale zasiłek opiekuńczy na dziecko jest wykluczony, chyba że ewentualnie będzie to kwestia drugiego porodu czy choroby mamy wykluczającej możliwość sprawowania opieki nad dzieckiem. W tym przypadku urlop macierzyński nam się nie „odłoży”, nie przesunie, bo nie możemy korzystać z zasiłku opiekuńczego, bo po prostu ta opieka nad dzieckiem chorym sprawowana jest w ramach urlopu macierzyńskiego. Co to znaczy „zawieszenie urlopu macierzyńskiego”? To jest uzupełnienie tak naprawdę tej poprzedniej części i tego chorowania dziecka na urlopie macierzyńskim, bo bardzo mało osób wie i bardzo rzadko się o tym mówi, natomiast chodzi tutaj o choroby, które się wiążą z hospitalizacją dziecka. Jeśli nasze dziecko w tym pierwszym roku życia jest hospitalizowane, to możemy urlop zawiesić. Czyli my go nie przerywamy, on nie przepadnie, nie ma znaczenia, z jakiej formy urlopu korzystamy, po prostu przynosimy do pracodawcy zaświadczenie, że dziecko jest hospitalizowane i tego dnia urlop ulega zawieszeniu. On się odwiesi w momencie, kiedy przyniesiemy znowu zaświadczenie, że dziecko już hospitalizację zakończyło. Jak zawiesić urlop macierzyński? Natomiast tutaj zawsze też trzeba pamiętać o tym, co ma zrobić mama: bo jeśli mama zawiesza urlop macierzyński, to z automatu powinna teoretycznie wrócić do pracy, bo staje się pracownikiem. Wiadomo, że jeśli mamy malutkie dziecko w szpitalu, to raczej tego nie zrobimy, więc wchodzi w grę urlop wypoczynkowy, urlop bezpłatny, tutaj wchodzi w grę zasiłek opiekuńczy na dziecko. Czasami chorowanie po prostu na siebie – bo takie przypadki też są. De facto z tego uprawnienia dość często mogą skorzystać mamy wcześniaków, ale muszą pamiętać, że najwcześniej urlop można zawiesić po 8 tygodniach od narodzin dziecka. Przyjmuje się, że te pierwsze 8 tygodni, to jest też czas rekonwalescencji mamy. Pomimo tego, że w przypadku hospitalizacji tych najmniejszych dzieci przydałoby się od razu ten urlop zawieszać, to musimy liczyć się z tym, że te 8 tygodni jest niewzruszalne, mama musi je wykorzystać, po 8 tygodniach można urlop zawiesić. Na Wasze pytania o urlop macierzyński odpowiedziała Marzena Pilarz-Herzyk – Mama Prawniczka. Wszystkie pytania i odpowiedzi znajdziecie w naszym programie “Pośpiesznym na świat” pod linkiem: W dniu porodu nie byłam jeszcze na zwolnieniu z powodu ciąży. Czy po urodzeniu przysługuje mi L4 czy urlop macierzyński? Jaki wymiar urlopu macierzyńskiego mi przysługuje? Czy jeśli jestem na urlopie macierzyńskim, to tata dziecka może w tym czasie być na urlopie ojcowskim? Czy jeśli nie pobrałam przysługującego urlopu macierzyńskiego 6 tygodni przed porodem, to czy mogę go wykorzystać dodatkowo do puli urlopu macierzyńskiego po porodzie? Moje dziecko zmarło. Czy przysługuje mi jakiś urlop z tego powodu? Po powrocie do domu moje dziecko zachorowało i znów jest w szpitalu. Nie wróciłam jeszcze do pracy po porodzie. Czy mogę w tym czasie wziąć zwolnienie na dziecko? Co to znaczy „zawiesić urlop macierzyński”? Czy jakakolwiek sytuacja jest w stanie spowodować, że przepadnie nam urlop macierzyński? Czy to prawda, że urlop macierzyński trwa rok? Jaka jest różnica między urlopem macierzyńskim a rodzicielskim? Jeśli jestem na urlopie macierzyńskim i nie wykonuję pracy, to jaki zasiłek mi przysługuje? Jakie dokumenty i w jakim terminie należy złożyć, aby otrzymać zasiłek macierzyński? Czy zasiłek przysługuje tylko w przypadku umowy o pracę?
moje dziecko zmarło po porodzie